Kocham moje dzieci nad życie. Chcę, żeby były bezpieczne, więc byłbym skłonny lać rekina, który je atakuje. Chcę, żeby były zadowolone, więc byłbym skłonny dawać im wszystko, czego zapragną. Chcę jednak też, by były głęboko szczęśliwe, więc regularnie im odmawiam. Paradoks? Skąd.

Przeczytałem właśnie „Nie” z miłości Jespera Juula. Myślę, że to powinna być lektura obowiązkowa dla większości dobrych rodziców. I wszystkich dziadków. Sensownymi cytatami można by wytapetować spory pokój. Poniżej kilka kluczowych wniosków, bo wiem, że nikt z nas nie ma za dużo czasu:

1. Im bardziej mówimy TAK w sytuacjach, kiedy chcemy powiedzieć NIE, tym większą będziemy czuć frustrację a winą za nią obarczymy dzieci.

2. Dzieci czują się pewniej przy rodzicach, którzy szanują SWOJE potrzeby. Nie każde życzenia dziecka MUSI być spełnione tu i teraz. (oczywiście czym innym jest płacz głodnego niemowlaka, a czym innym krzyk dwulatka, że natychmiast potrzebuje tej nowej koparki).

3. Miłość to nie to samo co obsługa. Zachęcanie dzieci do samodzielności dodaje im wiary w siebie, rodzicom zaś daje niezbędny czas dla nich samych.

4. Mówmy częściej „nie chcę” zamiast „nie wolno”. Dziecko łatwiej zrozumie „Nie chcę, żebyś bawiła się tym wazonem” niż „Czy pomyślałaś, co może się stać jeśli ten wazon upadnie? Kto to potem posprząta”?

5. Mówmy jak do ludzi. „Mamusia się będzie złościć, jeśli nie przestaniesz” to sztuczny językowy koszmar. Mówmy normalnie: „Nie chcę, żebyś tak robił”. Nie tylko ułatwimy dzieciom zrozumienie, ale też uczymy je jak mówić o swoich oczekiwaniach w przyszłości.

6. „To nie miłość pcha rodziców do zaspokajania wszystkich zachcianek dziecka. To sentymentalizm albo pragnienie, żeby być przez nie uważanym za dobrą matkę lub ojca”. To zdanie powinno być rozdawane na haftowanych makatkach w szpitalu przy porodzie.

7. Reakcją dziecka na odmowę rodzica często będzie frustracja. I to jest ok, dziecko musi się nauczyć z nią radzić. Rolą rodzica nie jest ani jej łagodzenie ani tym bardziej jej negowanie. Empatyczna i rozsądna reakcja może więc wyglądać na przykład tak: „Rozumiem, że jesteś zawiedziony. Mam nadzieję, że sobie wkrótce z tym poradzisz”.

8. Nie udawaj nadczłowieka. Masz prawo nie mieć ochoty się bawić tu i teraz, masz prawo nie chcieć, żeby dziecko waliło łyżką w stół, masz prawo nie pozwalać na jedzenie cukru z cukiernicy. Masz też prawo być zmęczony, zirytowany, zajęty. Zamiast silić się na „poświęcenia”, powiedz o tym dziecku spokojnie ale zdecydowanie. Czasami się wścieknie, czasami popłacze, ale zawsze nauczy, że dokoła są inni ludzie, którzy mają swoje potrzeby. I że o swoje potrzeby można dbać.