O tym, że ilość produkowanego przez nas plastiku i folii mnie poraża pisałem już przy okazji zamiany wody butelkowań na kranówkę. Poza butelkami, dość dużo plastiku zużywaliśmy w domu w postaci folii spożywczej. Nienawidzę tego draństwa. Nawet już nie za to, że rozkłada się pokoleniami. Ale za to, że skleja się toto, nie daje urwać, zawsze przyczepi się nie tą stroną (wiem, że są tacy, którym posłusznie je z ręki – nie mnie). W folię spożywczą pakowaliśmy kanapki do pracy, zabezpieczaliśmy resztki jedzenia w lodówce, owoce. Zużywaliśmy tego całkiem sporo – wg. szacunków żony – rolkę na dwa tygodnie.

Woskowijki – alternatywa dla folii spożywczej

Dziś zamiast folii używamy woskowijek, czyli zaimpregnowanych woskiem pszczelim bawełnianych ściereczek. Są świetne: wosk na ściereczkach zabezpiecza je przed wilgocią i pozwala utrzymać świeżość jedzenia, które w nie pakujemy. Ponieważ w składzie mają jedynie bawełnę i wosk pszczeli, to nie narażacie się na BPA. Po użyciu woskowijkę wystarczy przetrzeć chłodną wodą i można używać ponownie, nie ma więc problemu z toną śmieci. Oczywiście po jakimś czasie wosk się nieco wytrze i wykruszy, ale wtedy wystarczy żelazko i odrobina wosku i odnawiamy woskowijkę w minutę.

Woskowijki – skąd to wziąć?

Woskowijki można kupić online. Ceny wahają się od 10 PLN za chałupnicze woskowijki na allegro po 100PLN za wypasione w eko-sklepach. Moje jednak kosztowały dokładnie 7 złotych i kawałek starej bluzki żony. 7 złotych, bo tyle wydałem na wosk pszczeli na allegro. Reszta home made. I zaręczam Wam, że choć nie są tak urodziwe, jak profesjonalne, to służą nam godnie od miesiąca i wszyscy w domu są zachwyceni.

Woskowijki – jak zrobić?

Robi się woskowijki banalnie prosto. Na początek wycinamy odpowiedniej wielkości kawałki materiału. U nas są dwie wielkości – kanapkowa i miskowka (czyli do zabezpieczenia miseczek z jedzeniem w lodówce). Wycięty materiał kładziemy na papierze do pieczenia, posypujemy woskiem pszczelim, przykrywamy kolejną warstwą papieru i prasujemy.

Jeśli po pierwszym prasowaniu zostały jakieś „suche plamy” to je uzupełniamy posypując woskiem i prasując ponownie.I gotowe. Całe przygotowanie trwa 2-3 minuty (oczywiście 20 minut trwa decyzja, który gałgan poświęcić).

Przy pakowaniu woskowijki zawijają się bardzo ładnie, ale czasami trzeba użyć gumki, żeby skutecznie je przytrzymać. Mamy wiec kilka podręcznych gumek recepturek.

Po miesiącu używania uważam, że to genialny wynalazek. Nie walczę z tym przezroczystym glutem foliowym, nie wydają na niego kasy, nie produkuję kolejnych śmieci.