Liczba adopcji w Polsce spada, choć chętnych, którzy chcą zostać rodzicami nie brakuje.

Smutne jest to, że tylko 8 % dzieci w domach dziecka i rodzinach zastępczych zostaje zakwalifikowanych do adopcji. A kolejki potencjalnych rodziców są bardzo długie. Nikt z tym nic nie robi, nikt nie reaguje. O co chodzi?

Status prawny dziecka

Nie brakuje kandydatów do adopcji, brakuje dzieci z pełnym prawem kwalifikacyjnym do adopcji. Co to znaczy? Adoptować można tylko dziecko opuszczone, czyli takie, którego biologiczni rodzice zmarli albo zrzekli się władzy rodzicielskiej, bądź sąd ich tego prawa pozbawił. Rzadko się zdarza, że matka, która zostawiła dziecko myśli o tych formalnościach. Najczęściej znika, a w głowach adopcyjnych rodziców przez całe życie jest obawa, co będzie jak jutro zapuka do drzwi i zabierze ukochane dziecko.

Zakończenie refundacyjnego programu in vitro

W dużej mierze chodzi o to, że od 2016 roku in vitro nie jest już refundowane. To spowodowało więcej decyzji o adopcji ze strony rodzin z problemem niepłodności. Czyli 1,5 mln par w Polsce rocznie.

Nowy program rządowy nie działa

Program  naprotechnologia  czyli „wsparcia leczenia niepłodności”  okazał się całkowicie zły. Jego skuteczność nie przekracza 7% (dosłownie 3 ciąże do stycznia 2018 roku). Naprotechnologia łatwiej NPR wykorzystuje tylko naturalne sposoby zajścia w ciążę, jak np. obserwację cyklu czy stosowanie metody objawowo-termicznej. Nowy program tylko podpowiada, jak dbać o higienę i zdrowie, by zwiększyć szanse na ciążę. Nie pomaga, gdy naturalne metody planowania rodziny zawodzą. NPR może być przydatna tylko w fazie diagnostyki, ale nie jest to metoda leczenia niepłodności.

Za mała liczba ośrodków adopcyjnych

Po reformie w 2012 r. Liczba ośrodków adopcyjnych zmalała o ponad 30 %. Dziś jest ich tylko około 65 w całym kraju.

Każdy ośrodek adopcyjny ma swoje zasady

Ośrodki adopcyjne same ustalają własne kryteria na „dobrego rodzica”. W niektórych katolickich ośrodkach wymagane są opinie parafii  oraz świadectwa ślubu kościelnego. Czy to serio ma świadczyć o tym czy będzie się dobrym rodzicem? Są też stałe kryteria jak: liczba lat różnicy pomiędzy dzieckiem, a przyszłym rodzicem to maksymalnie 40 lat.  Dziecko 13 letnie podejmuje już samo decyzję o adopcji. Przyszli rodzice powinni być wolni od nałogów, mieć stałe dochody, dobrą opinię z pracy (zaświadczenie). Wymagane jest zaświadczenie lekarskie o leczeniu bezpłodności. Co najbardziej dla mnie absurdalne, to staż małżeński adopcyjnych rodziców musi być powyżej 5 lat.

„Po dwóch latach małżeństwa i problemach z zajściem w ciążę, zdecydowaliśmy się na adopcję. Dosłownie kazano nam się nadal starać naturalnie i zgłosić się dopiero po pięciu latach małżeństwa. To  bardzo wydłuża proces adopcji do nawet sześciu lat”– opisuje jedna para starających się obecnie o dziecko.

Niepisane prawo pierwszeństwa

Znam ludzi którzy są ateistami i tylko dlatego nie było im dane zaadoptować małego dziecka (niemowlaka). Jak to ujęli „niemowlaki idą przez kościół”, czyli przez katolickie ośrodki adopcyjne. Pierwszeństwo mają katolicy. Finalnie zaadoptowali dwójkę fantastycznych starszych dzieci. Może tak  właśnie miało być:) Pytałem o to w ośrodku adopcyjnym – zaprzeczono. To taka niepisana, ale znana wszystkim zasada. Nikt nie potwierdzi głośno, każdy o tym wie.

Podziwiam ludzi adoptujących dzieci. Również za wytrwałość.