Jedni lubią, inni nie lubią robić sobie postanowień noworocznych. Ja akurat lubię. To pozwala się zatrzymać i popatrzeć, co w moim życiu delikatnie mnie uwiera i czy mogę coś z tym zrobić. To drobnostki.

Postanowienia noworoczne TATY MAŁOLATY:

  1. Wrócić do siebie jakiego najbardziej lubię. Uśmiechniętego, mniej zabieganego, pewnego siebie, dowcipnego. Każdy pamięta taki okres kiedy lubił i akceptował siebie najbardziej. Ja chcę do takiego siebie wrócić.
  2. Po trzydziestym dziecięcym „proszę Tato” nie ulegać. Przetrwać do sześćdziesiątego.
  3. Nie będę dziecku tłumaczył, że musi lubić coś co ja uwielbiam np: pływanie.
  4. Koniec z jeżdżeniem po sklepach w poszukiwaniu zeszytu z „tą” okładką, i ołówka z odpowiednią gumką.
  5. Chcę raz w miesiącu zabierać żonę na randkę. Będziemy udawać, że nie mamy dzieci. Wszystkie nasze rozmowy kończą się zawsze na naszych potworach.
  6. Nie będę zostawiać prawie całej kawy, kończyć spotkania, pędzić na żółtym świetle, byle oszczędzić dzieciakowi kilku minut w świetlicy. Jak posiedzi pół godziny dłużej, to nic się nie stanie.
  7. Czas wyeliminować zdrabniania: kurteczka, czapeczka, piłeczka, książeczka, obiadek…
  8. Trzeba zrobić mały odwyk od telefonu. Będę zostawiał telefon w domu, jak będziemy wychodzić rodzinnie. A w koszyczku w kuchni, jak będziemy już w domu (znowu zdrabniam: w koszyku kurna).
  9. W samochodzie dosłucham płytę z bajami do końca – przy jednej piosence Disneya zawsze dojeżdżam do pracy.
  10. Nie będę podjadać słodyczy, które rzekomo kupiłem dla dzieci.
  11. Przestanę jeździć samochodem, tam gdzie mam  super blisko.
  12. Będę dbać o środowisko: kupię nam te szczoteczki bambusowe, wyeliminuję plastik, kupię butelki wielokrotnego użytku na wodę, każdy będzie miał swoją.
  13. No i najpopularniejsze: zamienię bojler na brzuchu na delikatnie zarysowany kaloryfer. Zawsze w planach, nigdy w realizacji.

Doświadczeni „postanawiacze”, wiedzą że dwie trzecie postanowień szlag trafia już koło końca stycznie. Długo nie wytrzymujemy. Jak się złamię, to trudno, świat się nie skończy. Wiem przynajmniej co chcę ograniczyć.