Czwarte z rzędu Mistrzostwo Francji, trzecie zwycięstwo w Lidze Mistrzyń, 42 bramki zdobyte w 25 meczach minionego sezonu. Tym może pochwalić się norweska piłkarka Ada Hegerberg, która została pierwszą w historii kobietą uhonorowaną tym prestiżowym wyróżnieniem w świecie footballu. Otrzymała Złotą Piłkę.

Francuski magazyn „France Football” owe wyróżnienie przyznaje już od 1956 roku. Kobiety czekały aż 62 lata, by dołączyć do tego elitarnego grona. Moment historyczny? Nic go nie może przyćmić?

Może.

Bo dla niektórych 2018 rok to jak widać wciąż za wcześnie, żeby za ciężką pracę i poświęcenie odpłacić piłkarce równym szacunkiem co jej koledze po fachu. Jednego z prowadzących galę, po emocjonującej mowie triumfatorki stać było najwidoczniej jedynie na pytanie, o to czy dziewczyna umie… twerkować. Dla niewtajemniczonych – twerking to taniec polegający na potrząsaniu wypiętym tyłkiem w rytm muzyki. Taki żart. I wyszłoby może śmiesznie, gdyby nie fakt, że nie przypominam sobie podobnego pytania zadanego Ronaldo czy Messiemu.

I wiecie czemu jest to dla mnie takie smutne?

Bo myślałem, że czasy, kiedy jak syn to tylko na piłkę, a jak córka to oczywiście balet, już dawno minęły. Że wyzbyliśmy się stereotypów płciowych, a dzieciom dajemy robić po prostu to na co mają największą ochotę. Że to normalne, jak ojciec prowadzi córkę na zajęcia z footballu, skoro sprawia jej to ogromną frajdę.

Bo taką frajdą musiała być od najmłodszych lat piłka nożna dla Ady Hegerberg. Dziewczynka, dziewczyna, a potem kobieta, krok po kroku – pewnie z ogromnym wsparciem rodziców – dążyła do realizacji swoich marzeń. I udało jej się. Właśnie tworzy historię.

W swoim wystąpieniu podkreśliła, jak wielkim krokiem dla żeńskiego futbolu jest przyznanie kobietom złotej piłki. Dedykowała ją wszystkim młodym dziewczynom na świecie. Żeby wierzyły w siebie.

Po słowach prowadzącego może być im znowu odrobinę ciężej…