Zanim urodził się mój syn bywało, że nawet kilka razy w roku pakowałem plecak, wsiadałem w auto i na kilka dni zaszywałem się gdzieś w polskich górach. Po kilku dniach zmęczony fizycznie, ale z czystą głową wracałem do rutyny dnia codziennego. To była moja terapia. Czas od siebie, dla siebie. A perspektywa tych kilku dni z dala od ludzi, problemów, zgiełku dawała mi paliwo, by co rano wstawać i zaczynać kolejny dzień. Taki czas to coś, czego nie da się wycenić.

Od kiedy zostałem ojcem, cóż… trochę się zmieniło. Ekscytację i adrenalinę znajduję teraz w obserwowaniu, jak rozwija się i dorasta na moich oczach ta mała istota. A powodem, dla którego wstaję rano stały się jego uśmiechy, smutki, małe-wielkie sukcesy.

To była dla mnie ogromna zmiana priorytetów i sposobu spędzania czasu. Od bycia wolnym jak ptak, do obowiązkowego i odpowiedzialnego ojca. Tak, jestem teraz tatą i mężem i to jest i zawsze będzie moim numer jeden.

Ale ten głód przygód, realizowania się, czasu tylko i wyłącznie dla siebie pozostał.

Nie da się go wymazać. I nie chcę go wymazać. To jest tak ważna część mnie, bez której po prostu nie będę sobą. Nie będę szczęśliwy. Nie będę dobrym ojcem i mężem.

Uważam, że narodziny dziecka nie powinny oznaczać, że mężczyznę z automatu zaczyna się definiować wyłącznie przez jego rolę jako ojca. Ani jako męża – wiem, że moja partnerka też by tego nie chciała. Zamiast tego wolę wszystkie te role (ojca, męża, przedsiębiorcy, faceta z zainteresowaniami) łączyć ze sobą, bo dzięki temu jestem mężczyzną jakim jestem – i jakim chcę być. Szczęśliwym i spełnionym, ale nie zawsze jest to łatwe.

Dlatego uważam, że tak ważne jest, aby wszyscy ojcowie mieli ten swój czas. Sam na sam ze sobą. Czas tylko i wyłącznie dla siebie. By robić to co sprawia nam radość. I te kilka dni poświęcić się temu w 100 procentach. Realizować zainteresowania. Nabrać dystansu.

Zatęsknić.

Bo jasne, że gdzieś tak w połowie drogi w góry zaczynam już tęsknić za żoną i dzieckiem. I zastanawiam się, co teraz robią. Czy mnie nie potrzebują. Czy sobie radzą. Czy nie omija mnie coś ważnego. Ale wiem, że mogę się dobrze bawić i tęsknić za nimi w tym samym czasie. Bo nie mam żadnych wątpliwości, że ten czas, który poświęcam sobie, czyni mnie lepszym ojcem. I wiem, że oni też to wiedzą.