Hasło „Restauracje bez dzieci” wraca co jakiś czas jak boomerang. Ostatnio znów trafiłem na wpis na jednej z lokalnych warszawskich grup. Pan Jakub zapytał niewinnie:  „Czy na Ursynowie znajdę restauracje z zakazem wstępu dla dzieci? Chętnie zjadłbym kolacje w ciszy, ktoś coś słyszał?”

Restauracja bez dzieci? Skandal!

W odpowiedziach nie padła nazwa restauracji, ale padło za to wiele oburzonych sugestii, co i jak Pan Jakub może sobie zrobić zamian. Otóż może sobie zjeść w domu, zarezerwować całą restaurację albo przypomnieć sobie jak sam był dzieckiem. Czytam te komentarze i nie wierzę. Połowa walczących argumentuje, że dziecko ma przecież prawo bywać w restauracjach, że nie można rodziców skazywać na siedzenie w domu, że jakim trzeba być człowiekiem itd.

Smuci mnie to ogromnie, bo w tej batalii o prawa dla dzieci zapominają o prawach całej reszty. Bo przecież nie jest tak, że bezdzietny amator ciszy wchodzi do kawiarenki dla dzieci i awanturuje się, że za głośno. Nie żąda zamknięcia dla dzieci przestrzeni ogólnostostępnych. Pyta tylko czy jest miejsce, gdzie dzieci nie ma.

Restauracje bez dzieci? Nie widzę problemu

Przyznam szczerze, że ja – kochający ojciec, piewca rodzicielstwa, obrońca wolności mych dzieci sam szukałem takiego miejsca. Miejsca, gdzie mogę pójść z żoną bez dzieci. I nie zastać dzieci innych ludzi. Bo czasami chcę być dorosłym. Tylko i wyłącznie. Mężem, amantem, mężczyzną.

W zupełności rozumiem potrzebę ciszy. Rozumiem, że nie każdy przywykł do rozmowy z chichotem, świergotem, piskiem i „maaamo” w tle. Rozumiem, że są chwile, rozmowy, okazje, przy których powaga, spokój i cisza są kluczowe. A w końcu rozumiem, że można dzieci zwyczajnie nie lubić.

Tam się kończy wolność nasza, gdzie zaczyna wolność drugiego człowieka

Oczywista oczywistość ta umyka części rodziców. Umyka im, że choć nasze dzieci są dla nas najfajniejsze, dla innych mogą być męczące. Że w życiu tak już jest, że nie wszędzie i nie zawsze jest dla nas miejsce. I że w naturalnym i cennym poszukiwaniu swojej wolności, warto uszanować granice innych ludzi.