Ile razy pytano Was, czy pomagacie swoim partnerkom? A one, ile razy usłyszały pełne troski pytania od rodziny czy znajomych: pomaga on chociaż trochę przy dziecku? Ja zawsze odpowiadam tak samo. – A no nie, nie pomaga wcale. Pomagają mi inni. Ojciec dziecka się nim po prostu zajmuje i je ze mną wychowuje.

Pamiętam, że u mnie w domu nie było stereotypowego podziału ról. Wychowałam się w rodzinie, w której pracował ojciec i pracowała matka. Dom sprzątali zawsze razem, szybko, na trzy cztery, bo żadne z nich tego nie lubiło (i wciąż tego nie lubią). Gotowali natomiast na zmianę, powoli, z lubością, bo to z kolei kochali oboje – i dalej kochają! Takich samych partnerskich relacji oczekiwałam w swoim dorosłym życiu. Bo skoro mieszkamy razem, prowadzimy wspólny dom, to i razem o niego dbamy. Dla mnie to oczywiste.

Jeszcze bardziej oczywiste wydaje mi się to podejście w przypadku wychowywania dzieci. W końcu razem podjęliśmy decyzję, że się na nie decydujemy. Staliśmy się rodziną. To i jasne jest, że razem o tę rodzinę dbamy. Na partnerskich zasadach. Z szacunkiem dla potrzeb drugiej strony. Tak staramy się działać w praktyce. Gdy tata Franka jest w pracy, ja się nim zajmuje. Ale wraca i przejmuje obowiązki, żebym ja mogła odpocząć, przespać się, potrenować, czy po prostu zająć się swoimi sprawami. Działamy jak zespół i wspieramy się nawzajem. Bo mamy przecież wspólny cel. Myślę, że tylko tak możemy być oboje nie tylko szczęśliwymi rodzicami, ale i partnerami – od tego przecież wszystko się zaczęło!

Skąd więc ciągłe pytania, o to, czy mogę liczyć na pomoc partnera? Dlaczego tak często uznaje się, że dziecko i dom to sekcja zarezerwowana dla mam, a tata może jedynie pomagać? Takie podejście jest przecież krzywdzące dla obu stron. Kobiety stawia się w roli zdesperowanej gospodyni domowej odpowiedzialnej za porządek i odchowanie dzieci. Faceta sprowadza z kolei do roli niańki, która w najlepszym wypadku jest w stanie pomóc matce swoich dzieci. Tak jakby ojciec nie był zdolny do zajmowania się na partnerskich zasadach, swoim własnym dzieckiem.