Nie spałeś przez cały tydzień – ząbkujemy. W pracy masz ważną prezentację. Jesteś na granicy spóźniania. Walczysz z czasem, a tu młoda, ot tak, wyrzuca na twoją białą koszule przeżutą skrupulatnie papkę. O chyba marchewka? I tu teraz, najtrudniejsze zadanie na świecie to: zachować stary spokój.

Kiedy rodzą się twoje dzieci, to rodzi się twój osobisty test na cierpliwość. Oto pięć przykazań, które pomagają  mi w takim kryzysie:

1. To jest tylko chwilka.

To prawda. Jako ojciec już starszych nastolatków wiem, że każdy etap w życiu moich dzieci był genialny, ale czasami mega wymagający dla mnie! Szczególnie między 18 miesiącem życia a 3 rokiem. Ale ale, nie znałem jeszcze bonusa, jaki dostaje od ich nastoletnich nastrojów. To emocjonalny rolercoster. Kształtują się te bestie, i tu dopiero trudno jest być cierpliwym i mądrym rodzicem. Każde dziecko jest inne i każde okaże się jakby nie twoje w innym momencie. Trzeba pamiętać, że to normalna część ich rozwoju i PRZEMINIE. Staraj się to powtarzać jak mantrę: To tylko etap rozwoju, to przeminie!

2. Dzieci nie robią tego celowo.

Twoje dzieci nie są irytujące lub trudne celowo! Odkrywają świat wokół siebie. Najczęściej są trudne, ponieważ nie czują naszego czasu. Dzieci często pragną tylko naszej uwagi. Angażuj się, rozmawiaj, baw się z nimi. Staraj się być, a nie siedzieć obok.

3. Oddychaj i przytul.

Raz zapomniałem poduszki o imieniu „pusia” (to ta rzecz, bez której nie idzie się nawet do drugiego pokoju). Znacie to: histeria, krzyk na cały supermarket i te oburzone oczy ludzi, jakbym swoje dziecko ze skóry na ich oczach obdzierał. Gdy się uspokoiła, przytuliłem ją mocno i oboje rozpłakaliśmy się już spokojniej i razem. Byłem szczerze z siebie dumny, że odczekałem i pomyślałem po prostu „oddychaj i tylko przytulaj”, nie krzycz, nie tłumacz, nie bagatelizuj dramatu dziecka. Tak, wyjście bez ulubionej poduszki to jest dla nich dramat. Dzieci tracą panowanie nad sobą, a wtedy ty potrzebujesz mieć kontrolę nad wami obojgiem. Ten dzień był okropny, ale nauczyłem się NIGDY nie wychodzić bez „pusi” z domu!

4. Nie bądź zbyt ostry dla siebie!

Twoje dziecko może chce chodzić do szkoły w różowych skarpetkach swoich sióstr. W porządku. Rodzice nie mogą być doskonali przez cały czas, dzieci też nie. Mikro sprawy najczęściej nas bardzo irytują, a te skarpetki w dłuższej perspektywie nie mają znaczenia. Pójdzie, koledzy się pośmieją, będzie mu może przykro, ale to jego decyzja, jego wybór.

5. Odchodź.

To jest moje najnowsze odkrycie! Ok, nie możesz odejść, gdy twoje dzieci są małe, ale później, to twoja najlepsza strategia. Kiedy sprawy stają się naprawdę trudne i masz poczucie, że możesz wybuchnąć. Weź głęboki oddech i odejdź. Oni wiedzą, że już skończyłem! Później, gdy się uspokajam, wracam i rozmawiamy o tym, co ich tak zdenerwowało, ale ja jestem już wtedy w oczach dziecka mądry, bo jestem spokojny. I tak chce, aby było zawsze.

Spokojnie, moja cierpliwość nadal jest czasem w strzępach, ale znacznie rzadziej jak o tym pamietam:)