Powiem szczerze, że gdy urodził się mój syn, kikut pępowiny przerażał mnie bardziej niż pełna pielucha. Byłem gotowy wstawać w nocy, szorować pupę młodego, nawet bujać do snu przez parę godzin, wszystko, tylko nie majstrować patyczkiem higienicznym w tamtym miejscu. Kiedy brałem go na ręce, robiłem to niezgrabnie, ale nie dlatego, że nie umiałem (chociaż otoczenie miało inne zdanie), tylko po to, żeby jego brzuchem nie dotknąć do mojego, nie zahaczyć, broń boże nic nie urwać. Miałem niejasne poczucie, że ten niezagojony pępek to coś nienaturalnego, że tego nie powinno tam być, nie na tym małym różowym brzuchu. I jeszcze ta nazwa – kikut… Brrrr.

Ale musiałem zakasać rękawy i stawić czoła kikutowi tym bardziej, że moja żona zdradzała podobne objawy lękowe do moich. No i co, poradziłem sobie, ale uwaga! Nie tak jak mówiły nam położne w szpitalu, nie spirytusem 70-procentowym, o nie. Przeszukując internet, trafiłem na najlepszą radę ever – nie ruszamy kikuta, w ogóle nic z nim nie robimy! Czyż to nie wspaniałe? NIC nie robimy. Nie to, że nie chciało mi się dbać o młodego i jego kikuta, ale gdzieś podskórnie czułem, że to ma sens. Że spirytus w pielęgnacji noworodka to jednak nie jest to i że lepiej nie kombinować, tylko dać się spokojnie zagoić. Więc przez jakieś trzy tygodnie zawijałem pieluszkę na brzuchu, żeby nie uwierała i nie zahaczała, wietrzyłem, od czasu do czasu psikałem Octeniseptem. I czekałem, aż odpadnie. Brawo ja! Młody też był zadowolony, bo grzebanie przy kikucie raczej go nie uszczęśliwiało.

Byłem też przygotowany na awaryjne sytuacje i wiedziałem, że:
• trzeba umyć kikut wodą z mydłem i dobrze osuszyć, jeśli młody by się zasiusiał albo pielucha by się przepełniła
• trzeba delikatnie, ale dokładnie osuszyć kikut, gdyby zamoczył się w czasie kąpieli
• trzeba iść do lekarza, jeśli wokół kikuta pojawiłoby się zaczerwienienie, obrzęk lub dziwna wydzielina

A koniec końców i tak w najgorszym wyręczyła nas położna środowiskowa, która przyszła na kontrolę, zakręciła młodym na lewo i prawo, wykonała kilka zręcznych ruchów i powiedziała „i już, nie ma kikuta”. Uff.

Zdjęćie – prawo autorskie: photodeti / 123RF Zdjęcie Seryjne