Ojciec umieścił na facebooku „śmieszne” zdjęcie, na którym jego nagi dwuletni syn w jednej ręce trzyma piwo, w drugiej zaś swojego penisa. Ten kontrowersyjny humor nie spodobał się matce dwulatka, która o sprawie powiadomiła prokuraturę. Bitwa sądowa była długa i żmudna, ale finalnie skończyła się wyrokiem 3 miesięcy prac społecznych dla ojca. Dla prokuratora sprawa była oczywista:

„zgodnie z art. 191a kodeksu karnego, kto rozpowszechnia nagie zdjęcia osoby bez jej zgody, podlega karze więzienia od trzech miesięcy do pięciu lat”

W oczywisty sposób dziecko zgody takiej wyrazić nie mogło. I choć sąd pierwszej instancji uznał, że domniemana zgoda ojca wystarczyła, sąd drugiej instancji uznał, że w sprawie tak istotnej jak publikacja nagiego wizerunku dziecka w sieci wymaga zgody obydwojga rodziców.

Na wydanie wyroku sąd potrzebował łącznie 4 lat, a wyrok ten jest pierwszym w Polsce wyrokiem skazującym za publikację ośmieszającego zdjęcia dziecka.

Mam szczerą nadzieję, że nie ostatnim. Przedmiotowe traktowanie maluchów ustawianych czy układanych do zdjęć w idiotycznych, kompromitujących pozach, nagrywanych w sytuacjach żenujących, wrzucanych przez rodziców do sieci dla lajków, jest równie głupie, co okrutne. A konsekwencje takiej „sławy” dotykać będą dzieci jeszcze przez długie lata

Więcej o wyroku w sprawie Artura przeczytacie w Gazecie Prawnej >>