Podróże z dziećmi – wiadomo cieszą, bawią, integrują. Wystarczy tylko, spakować tonę rzeczy, 23 niezbędne zabawki, 75 razy wytłumaczyć, dlaczego musimy jechać, dogonić i ubrać, wrócić się po dowód/telefon/klucze, w połowie drogi na dworzec przypomnieć sobie, że nie wzięliśmy biletów. Wbiec na peron z językiem na brodzie, dziećmi pod pachą, plecakiem na plecach, torbą w zębach i już za chwilę spokojnie siąść w wygodnym fotelu pendolino i odpoczać.

No chyba, że jak Pani Ania, pomylicie pociągi i wsiądziecie w pendolino do Krakowa zamiast do Opoczna. Nawet nie chcę myśleć, co poczuła kiedy odkryła swój błąd.. Warszawa – Kraków – Warszawa z dwójką dzieci to wyzwanie. Warszawa – Kraków – Warszawa z dwójką dzieci, kiedy chcesz jechać do Opoczna to jest krwawy dramat.

I tu pora na bohaterów: pracownicy PKP, którzy tej biednej matce pomogli. Zatrzymali pociąg we Włoszczowej (to nadal kawał od Opoczna, ale jednak), pomogli znaleźć połączenie z Opocznem i nie pobrali dodatkowych opłat. Czyli zachowali się po ludzku. Przyzwoicie (swoją drogą bardzo to słowo lubię).

Morału wielkiego nie będzie. Za każdym razem kiedy słyszę takie historie rośnie mi jednak ciut serce i przekonuję się, że fajna z nas nacja. I coraz fajniejsza.

P.S. Idą wakacje, już czekam na Wasze opowieści 😉