Faceci to gadżeciarze, a tatusiowe, to gadżeciarze do sześcianu, bo dochodzi nam jeszcze jeden powód, dla którego coś koniecznie trzeba jeszcze kupić. Ten powód, to syn, albo córka. A gadżety?

1. Elektroniczna niania. Nieważne, czy masz mieszkanie 19 metrowe, czy 200 metrową willę. Ten gadżet to absolutne must have. Możesz spokojnie słuchać muzyki, a zza zamkniętych drzwi usłysz każdy pisk malucha w łóżeczku. Gadżet idealny również na wyjazdy. Możesz zostawić nianię w dziecięcym pokoju, a z mamą siedzieć na tarasie przed domem. Jak maluch zapłacze, zdążysz dobiec. Nie musisz warować przy łóżeczku całą dobę. Ps. Jeśli możesz skorzystać z niani video – będziesz w siódmym niebie

2. Plecak-nosidło. Masz dość noszenia dziecka na ręku, albo chodzenia wszędzie z wózkiem? Co bardziej cierpliwe kobiety wymyśliły, że wystarczy wziąć parometrową chustę, zawinąć parę razy i wsadzić w nią malucha.
Problem w tym, że żaden normalny facet nie jest w stanie opanować sztuki wiązania chusty.  Nam pozostaje plecak-nosidło. Co to takiego? Jak sama nazwa wskazuje, służy do noszenia dziecka na plecach. Maluch musi umieć sam siedzieć. Górna granica? Maksymalnie 25 kilogramów. Więcej po prostu nie uniesiesz – no chyba, że jesteś Pudzianem.

Po co ci plecak? To najlepszy sposób by z maluchem wyjść na długi spacer po lesie, w górach i wszędzie tam, gdzie wózkiem jechać się nie da lub jest bardzo niewygodnie. Co  ciekawe maluchy takie wycieczki uwielbiają, a przy okazji szybko zasypiają.

3. Rura. Brzmi dziwnie – nie? Ale to naprawdę fajna rzecz, która pozwala na wspólne wycieczki rowerowe z maluchem, który jest za duży by wozić go w foteliku rowerowym a za mały by za nami nadążyć. Rura łączy nasz rower z rowerem kilkulatka, który musi umieć sam na nim siedzieć. Taki gadżet pozwala nawet na kilkunastokilometrowe wycieczki, bo pasażer z tyłu się nie męczy. Za to my też możemy poruszać się nie tylko pchając wózek, albo nosząc kogoś na rękach.

4. Mała rzecz a cieszy, czyli uchwyt do tabletu montowany pod zagłówkiem naszego fotela. Nie trzeba chyba nikomu wyjaśniać, co ten wspaniały wynalazek daje – ciszę w samochodzie, pozwalającą na posłuchanie  ulubionej płyty, podczas gdy maluch ogląda ulubioną bajkę. Uwaga! Tablet lubi się szybko rozładowywać, więc do niego potrzebujemy gadżet numer 5.

5. Powerbank. Nieodzowne narzędzie w rękach każdego ojca. Koniecznie, jeśli podczas podróży chcemy zająć dziecko bajkami z tabletu, nie martwiąc się, że w połowie drogi zabraknie nam energii i baterii. Można by użyć gniazda na zapalniczkę w aucie, ale to najczęściej zajęte jest przez nasz telefon z nawigacją. Powerbank przyda się podczas rodzinnych spacerów po lesie, gdy za przewodnika mamy mapę w smartfonie. W tej konfiguracji telefon potrafi się rozładować po kilku godzinach, więc bez powerbanku, spacery po lesie z mapą trzeba by ograniczyć do lasu w pobliskim parku. Oczywiście, ktoś powie, że są mapy papierowe…Ale to by dziś używał map na papierze.

6. Superszybka ładowarka. Oczywiście do tego worek akumulatorków w każdym rozmiarze ze szczególnym uwzględnieniem tych: AA i AAA. Po co? Bo baterie  w życiu współczesnych dzieci i ojców to coś bez czego obyć się nie można. Nawet najmniejszy samochodzik, potrzebuje czterech. Ten większy to sześć paluszków. Nawet niewielki miś ma dziś baterie – minimum dwie, by mógł śpiewać i mówić. W sumie jakby podliczyć to w dziecięcym pokoju potrzeba kilkudziesięciu baterii, a dobrze by jeszcze kilka było w pogotowiu, gdy tamte się wyczerpią. A jeśli doliczyć do tego baterie w licznych pilotach, aparacie….. A po co ładowarka ma być superszybka? Bo kto by chciał czekać kilkanaście minut na naładowanie baterii. W życiu dziecka i taty dwie godziny to już prawie wieczność!

7. Na koniec coś dla ducha, czyli kolejka. Nieważne, czy masz córkę, czy syna. Każdy może bawić się kolejką. Oczywiście fajnie gdyby to był zestaw PIKO z domkami, drzewami i super wagonami, ale to kosztuje parę tysięcy złotych. Na początek kup pociąg Duplo – też daje dużo frajdy. Jak maluch nieco urośnie, szybko możesz przerzucić się na Lego City – tam to jest dopiero fajna kolejka – na bateri! Na koniec pozostaje Lego Technic – tam też są ekstra gadżety. Niestety póki co nie ma kolejki – jest za to wypasiony śmigłowiec. Dwa dni składania! A do tego jak prezentuje się na półce! Uwaga! Trzeba chronić przed dziećmi, bo jeszcze coś zepsują.

8. Na liście ojcowskich gadżetów coraz częściej pojawia się dron. Niestety, trudno wytłumaczyć mamie, że przyda się 5 latkowi. Trzeba czekać cierpliwie na komunię.

Coś dorzucicie?

P.S. To wpis z gatunku tych, które warto „przypadkiem” pokazać mamom 🙂

 

EDIT: Na naszym Facebooku Piotr dorzucił numer 9, który właściwie powinien być numerem 1. 

9. Czas wolny – na czytanie gazety, wypicie ehem… kawy, pozbieranie myśli, lub … bezmyślne, spokojne patrzenie w dal.

fot. Prawo autorskie: dorian2013 / 123RF Zdjęcie Seryjne