Dzieci to takie istoty, dla których poczucie czasu i przestrzeni nie istnieje, a z pewnością nie ma dużego znaczenia. To pewnie dlatego sakramentalne pytanie: Daleko jeszcze, może paść już na trzecim skrzyżowaniu od domu. Niestety jakiekolwiek tłumaczenia, że zostało nam czterysta kilometrów, będziemy jechali cztery godziny nic maluchowi nie mówią. Jeśli więc chcemy  młodego czymkolwiek zająć, musimy coś wymyślić. Na szczęście mała istota przytroczona do fotelika, łasa jest niemal na każdy rodzaj rozrywki. Od czego więc zacząć?

Kto pierwszy znajdzie

To zabawa, która sprawdza się tylko wtedy, gdy nie jedziemy po autostradzie – szczególnie tej z Warszawy do Łodzi. Gdy za oknem są ekrany, widok jest tak montonny, że zachęca jedynie do spania. Ale, gdy za oknem jest kawał łąki, można działać. Zabawa polega na tym, kto pierwszy… Kto pierwszy zobaczy krowę, konia, ptaka wygrywa! Dla fanów motoryzacji można zwierzęta zamienić na kolory aut lub marki. Każda wygrana to jeden punkt. Jak dojdziecie do dziesięciu, maluch może już zasnąć

Co to jest

Zabawa w proste zgadywanki, w stylu: Co to jest: stoi na łące i ryczy, żyje a stoi i bije, jest żółte i widać go w nocy, itd… Gdy dziecku znudzi się odgadywanie, a nam zadawanie pytań, możemy zamienić się rolami. Dzieciaki to dopiero potrafią wymyślać zagadki.

Znaki

To też zajmująca zabawa, podobna do wariantu pierwszego. Wymaga wydrukowania kilkunastu znaków drogowych na kolorowej drukarce – format maks A4. Najlepsze są te z ograniczeniami prędkości, bo tych na polskich drogach mamy najwięcej. Na początku zabawy dajemy dziecku jeden znak i prosimy by znalazł taki sam przy drodze. Szybko wspólnie odkryjecie, jak dużo przy drogach jest “50”, “60” czy “70”. Przy okazji oszczędzicie na mandatach, bo zabawa może być połączona z tym, że kierowca również zacznie zwracać uwagę na znaki.

Książka?

Kto ma dużo miejsca w samochodzie, może dorzucić do schowka książkę. “Daleko Jeszcze? Czym zająć dzieci w czasie podróży”. To lektura z prostymi zabawami na czas podróży.  Zarówno łamigłówki, jak i piosenki oraz gry i zabawy słowne. Ebook do zdobycia np. w Empiku już za kilkanaście złotych.

Przekąski i przegryzki

Niestety to opcja tylko dla tych, którzy lubią odkurzanie i nie boją się o losy swojej tapicerki. Dzieciaków nic tak dobrze nie zajmuje jak paczka paluszków podgryzanych w czasie wycieczki. Czekoladę raczej sobie darujmy….

Broń ostateczna

Gdy nie mamy sił na aktywności i sami poszlibyśmy spać – tablet z bajkami, które wcześniej w domu wrzucamy do pamięci urządzenia. By maluch nie trzymał ekranu w rękach, producenci akcesoriów wymyślili uchwyty mocowane pod zagłówkiem do których można bezpiecznie przymocować tablet. Cena? Dla świętego spokoju – wartość bezcenna.

Broń najostateczniejsza

Obietnica, że jak w aucie będzie wreszcie cicho, po drodze będzie przerwa na frytki w pewnej znanej sieci, którą kochają dzieci. Dorośli też, ale wstydzą się przyznać. Niestety istnieje groźba, że taka obietnica może wywołać w maluchach euforię i pytania w stylu….daleko jeszcze…